W styczniu 2026 roku Bulletin of the Atomic Scientists przesunął wskazówki Zegara Zagłady na osiemdziesiąt sześć sekund przed północą. Rada ds. Nauki i Bezpieczeństwa, składająca się z ekspertów i laureatów Nagrody Nobla, podjęła decyzję o przesunięciu wskazówek w oparciu o analizę trzech nakładających się kryzysów - nuklearnego, klimatycznego i technologicznego. Wbrew pozorom, dla specjalistów zajmujących się zarządzaniem ryzykiem ta ocena ma wymiar praktyczny.
Historia symbolu, który wyrósł z traumatycznych doświadczeń, pokazuje zarówno podatność ludzkości na katastrofę, jak i jej zdolność do wycofania się z krawędzi przepaści. Organizacja Bulletin of the Atomic Scientists powstała w 1945 roku z inicjatywy naukowców Uniwersytetu w Chicago zaangażowanych w Projekt Manhattan. Program ten doprowadził do skonstruowania pierwszej broni jądrowej, a następnie do bombardowań Hiroszimy i Nagasaki w sierpniu 1945 roku. Badacze tacy jak Albert Einstein i J. Robert Oppenheimer uznali, że spoczywa na nich szczególna odpowiedzialność za edukowanie świata o konsekwencjach technologii, którą sami pomogli stworzyć. Sam zegar pojawił się w 1947 roku jako projekt artystki Martyl Langsdorf na okładce czerwcowego numeru biuletynu. Pierwotnie wskazywał siedem minut przed północą, odzwierciedlając poziom zagrożenia w początkach zimnej wojny.
Przez kolejne dekady wskazówki przesuwano ponad dwadzieścia pięć razy w obie strony, w reakcji na kluczowe wydarzenia geopolityczne i technologiczne. Najbardziej optymistyczny moment nastąpił w 1991 roku, kiedy zegar wskazał siedemnaście minut do północy. To ustawienie wynikało z konkretnych działań dyplomatycznych podjętych po zakończeniu zimnej wojny. Traktat START I, podpisany między USA i Związkiem Radzieckim, po raz pierwszy nie tylko ograniczał, ale faktycznie redukował liczbę głowic jądrowych. Dodatkowo obydwa mocarstwa jednostronnie wycofały znaczną część arsenałów z tzw. stanu natychmiastowej gotowości (określanego technicznie jako “hair-trigger alert”), co minimalizowało ryzyko przypadkowego wybuchu konfliktu. ZSRR zaprzestał również wszelkich testów jądrowych, co zostało uznane za przełomowy gest w procesie odbudowy wzajemnego zaufania.
Od 17 minut do 86 sekund w 35 lat
Analiza procesów, które doprowadziły do obecnego stanu, wymaga zrozumienia, w jaki sposób systematycznie trwoniono wypracowany w latach dziewięćdziesiątych kapitał bezpieczeństwa.
W 1991 roku świat operował w sytuacji, gdzie dwa główne mocarstwa atomowe utrzymywały transparentne relacje oparte na wzajemnej inspekcji arsenałów i wymianie danych technicznych. Przez kolejne trzydzieści pięć lat system ten ulegał stopniowej erozji. Kluczowe traktaty wygasały lub były jednostronnie wypowiadane, a procesy modernizacji arsenałów broni jądrowej przyspieszały bez żadnych ograniczeń międzynarodowych.
Przykładem tej dynamiki jest los Traktatu INF (Intermediate-Range Nuclear Forces Treaty) o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych średniego zasięgu, który przestał obowiązywać w 2019 roku. Jego upadek otworzył drogę do nowego wyścigu zbrojeń w Europie i Azji. Obecnie Stany Zjednoczone, Rosja i Chiny jednocześnie prowadzą intensywne programy modernizacyjne, nie mając żadnych wspólnych ram prawnych ograniczających ich siłę czy liczbę systemów. Brak weryfikacji oznacza, że mocarstwa nie mają możliwości sprawdzenia, czy przeciwnik nie zwiększa liczby gotowych do użycia rakiet ponad wcześniej ustalone limity, które już zresztą nie obowiązują.
Równolegle rozwijało się zjawisko określane przez klimatologów jako “inercja klimatyczna”. W momencie gdy w 1991 roku eksperci świętowali sukces dyplomacji nuklearnej, zmiany środowiskowe były postrzegane jako problem odległy i teoretyczny. Brak zdecydowanych działań w kolejnych dekadach doprowadził do uruchomienia mechanizmów dodatnich sprzężeń zwrotnych. Jest to proces, w którym skutek ocieplenia staje się jego nową przyczyną. Przykładem jest topnienie wiecznej zmarzliny na Syberii, która uwalnia do atmosfery metan uwięziony od tysięcy lat. Gaz ten jest znacznie silniejszym czynnikiem cieplarnianym niż dwutlenek węgla, przez co jeszcze bardziej podnosi temperaturę planety. Te procesy sprawiły, że klimat przekształcił się z odległego zagrożenia w aktywny czynnik destabilizujący światowe bezpieczeństwo tu i teraz.
Rok 2025 przyniósł dane, które zmusiły środowisko naukowe do rewizji dotychczasowych modeli. Przekroczenie średniej temperatury globalnej o półtora stopnia Celsjusza powyżej poziomu przedindustrialnego przestało być statystycznym incydentem, stając się trwałym trendem. Z perspektywy zarządzania bezpieczeństwem kluczowe są wtórne efekty tych zmian. Obserwujemy postępującą destabilizację państw określanych jako “kruche” (w terminologii analitycznej: “fragile states”), gdzie susze i powodzie niszczą podstawy egzystencji dziesiątek milionów ludzi. To zjawisko bezpośrednio przekłada się na presję migracyjną oraz konflikty o zasoby wody i ziemi uprawnej. W regionach takich jak Azja Środkowa czy Afryka Subsaharyjska tworzy to ogniska napięć, które mogą wciągnąć w konflikt globalne mocarstwa.
Nowa kategoria ryzyka technologicznego
Trzecim elementem, który pojawił się dopiero w ostatnich latach, jest wpływ tzw. “technologii przełomowych” na stabilność systemową. Rozwój sztucznej inteligencji wprowadza kategorie zagrożeń, których w ubiegłym stuleciu nie brano pod uwagę. Szczególne obawy Rady ds. Nauki i Bezpieczeństwa budzi integracja algorytmów z systemami dowodzenia wojskowego oraz rozpowszechnienie technologii podwójnego zastosowania.
Technologie podwójnego zastosowania to rozwiązania, które mogą służyć zarówno celom cywilnym, jak i militarnym. Rozwój modeli AI o dużym potencjale obliczeniowym umożliwia zarówno przełomy w medycynie, jak i znaczące skrócenie czasu projektowania groźnych patogenów. W 2025 roku naukowcy udokumentowali przypadki, w których zaawansowane modele językowe pomagały w omijaniu zabezpieczeń laboratoryjnych i wskazywały drogi syntezy szkodliwych substancji biologicznych. Dostępność tych narzędzi dla podmiotów poza kontrolą administracji państwowych stała się faktem, z którym systemy wywiadowcze i regulacyjne nie potrafią sobie jeszcze poradzić.
Równie niepokojący jest rozwój autonomicznych systemów bojowych, określanych skrótem LAWS (Lethal Autonomous Weapons Systems). Są to platformy, które mogą podejmować decyzję o ataku bez bezpośredniego udziału operatora ludzkiego. Brak międzynarodowych standardów dotyczących wykorzystania algorytmów w konfliktach zbrojnych sprawia, że państwa operują w próżni regulacyjnej. Ta sytuacja oraz nowa odsłona zimnowojennych tendencji stwarzają środowisko sprzyjające podejmowaniu ryzykownych decyzji rozwojowych, w ktorych dążenie do uzyskania przewagi operacyjnej przeważa nad troską o ich stabilność i bezpieczeństwo.
Dodatkowo AI jest ochoczo wykorzystywana do działań informacyjnych. Masowa produkcja treści deepfake oraz zautomatyzowane kampanie dezinformacyjne niszczą podstawy zarządzania kryzysowego w krajach demokratycznych. W sytuacjach, gdzie czas reakcji liczony jest w minutach, brak wspólnej, zaufanej platformy informacyjnej między rządami a obywatelami, a także między samymi państwami, stanowi krytyczne zagrożenie. Ryzyko, że konflikt wybuchnie na podstawie zmanipulowanych danych lub błędnej interpretacji intencji przeciwnika, jest obecnie oceniane jako najwyższe w historii.
Cztery sekundy, które zmieniły ocenę
Przez ostatnie trzy lata, od stycznia 2023 roku, wskazówki Zegara Zagłady pozostawały na poziomie dziewięćdziesięciu sekund do północy. Stan ten był interpretowany przez ekspertów jako okres skrajnej, ale względnie stabilnej niepewności. Przesunięcie o cztery sekundy w styczniu 2026 roku sygnalizuje, że czas równowagi dobiegł końca, a negatywne zjawiska nabrały nowego tempa. Rada ds. Nauki i Bezpieczeństwa uznała, że dotychczasowe ostrzeżenia nie wywołały pożądanej reakcji politycznej, co w ciągu minionego roku doprowadziło do kumulacji bardzo konkretnych ryzyk.
Jednym z decydujących czynników była nieuchronnie zbliżająca się data wygaśnięcia ostatniego dużego porozumienia o kontroli zbrojeń strategicznych między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. Traktat New START, który był ostatnim filarem transparentności w relacjach nuklearnych, wygasa 5 lutego 2026 roku. Nie toczą się obecnie żadne formalne negocjacje nad jego przedłużeniem ani nad nowym, kompleksowym układem o redukcji strategicznej broni jądrowej. Głęboki kryzys polityczny w relacjach USA-Rosja po agresji Rosji na Ukrainę sprawia, że czasu jest już za mało, by do lutego 2026 roku wynegocjować pełnoprawny traktat następczy, nawet gdyby strony nagle zmieniły stanowisko.
Władimir Putin sugerował wprawdzie w 2025 roku gotowość Rosji do utrzymania centralnych ograniczeń ilościowych New START jeszcze przez rok po jego wygaśnięciu, aby uniknąć gwałtownego wyścigu zbrojeń. Nie jest to jednak traktat ani formalne porozumienie międzynarodowe, lecz jednostronna oferta polityczna bez mechanizmów weryfikacji. Po wygaśnięciu New START świat znajdzie się w sytuacji bez precedensu - po raz pierwszy od ponad pięćdziesięciu lat zabraknie jakichkolwiek prawnie wiążących limitów arsenałów jądrowych USA i Rosji. Oznacza to brak mechanizmów weryfikacji, czyli procedur pozwalających stronom na wzajemne sprawdzanie, czy przeciwnik nie zwiększa liczby gotowych do użycia rakiet. Eksperci zajmujący się kontrolą zbrojeń opisują obecny stan jako "brak negocjacji i brak widocznego następcy traktatu". W ocenie analityków to właśnie ta ostateczna utrata kontroli nad zbrojeniami przeważyła o decyzyji przesunięcia wskazówek zegara o 4 sekundy.
W sektorze technologicznym rok 2025 przyniósł przełom w badaniach nad ryzykiem biologicznym wspomaganym przez sztuczną inteligencję. Zespoły naukowe udokumentowały, że zaawansowane modele językowe są w stanie znacząco skrócić proces projektowania substancji biologicznych, w tym substancji szkodliwych. Choć technologie te mają ogromny potencjał w medycynie i farmakologii, ich dostępność dla podmiotów o niejasnych intencjach stała się faktem. Ten konkretny postęp w dziedzinie biotechnologii, połączony z brakiem międzynarodowych regulacji dotyczących bezpieczeństwa algorytmów, został uznany za nowy czynnik destabilizujący, który nie był tak wyraźny jeszcze rok wcześniej.
Ostatnim powodem tegorocznej zmiany jest podsumowanie działań klimatycznych z końca 2025 roku. Porażka w negocjacjach dotyczących całkowitego wycofania paliw kopalnych podczas szczytów klimatycznych sprawiła, że środowisko naukowe w dużej mierze przestało wierzyć w możliwość utrzymania ocieplenia na poziomie półtora stopnia Celsjusza. Rok 2025 przyniósł namacalne dowody w postaci gwałtownych zmian prądów oceanicznych oraz anomalii pogodowych, które bezpośrednio uderzyły w stabilność światowego handlu i rolnictwa. Eksperci od cyrkulacji oceanicznej wskazują na osłabienie prądu AMOC (Atlantic Meridional Overturning Circulation), który reguluje klimat Europy i Ameryki Północnej. Te mierzalne, katastrofalne skutki zmian klimatycznych w skali globalnej oznaczają, że świat znajduje się w znacznie gorszym położeniu niż w momencie, gdy wskazówki pokazywały dziewięćdziesiąt sekund.
Europa Środkowa jako poligon nowych zagrożeń
Dla specjalistów zajmujących się bezpieczeństwem w Polsce i regionie, tegoroczny raport Bulletin of the Atomic Scientists zawiera szczególnie istotne wnioski. To właśnie w naszej części Europy mamy do czynienia ze szczególną koncentracją zagrożeń systemowych, które bezpośrednio wpływają na przesunięcie wskazówek. Eksperci postrzegają ten region jako obszar testowania nowych form destabilizacji.
Według ekspertów, obecnie największym zagrożeniem dla Polski i państw bałtyckich jest paraliż funkcjonowania państwa poprzez uderzenia w infrastrukturę krytyczną. Raport zwraca uwagę na rosnącą liczbę incydentów dotyczących podmorskich kabli telekomunikacyjnych oraz systemów energetycznych. W 2025 roku odnotowano kilkanaście przypadków uszkodzeń kabli światłowodowych na Bałtyku oraz sabotażu w sieciach dystrybucji energii. Eksperci określają to mianem działań poniżej progu wojny, co stwarza dylemat dla sojuszy obronnych. Trudniej jest jednoznacznie uruchomić mechanizmy wzajemnej pomocy wojskowej w odpowiedzi na sabotaż, którego sprawstwo jest maskowane, niż w przypadku konwencjonalnego ataku zbrojnego. Ta niepewność co do reakcji NATO została uznana za jeden z głównych czynników zbliżających świat do symbolicznej północy.
Warto w tym kontekście przypomnieć doświadczenia z kwietnia 2025 roku, kiedy to Półwysep Iberyjski doświadczył największego od dekad blackoutu energetycznego. Incydent ten, choć spowodowany problemami technicznymi, ukazał kruchość nowoczesnych systemów energetycznych opartych na odnawialnych źródłach energii i cyfrowym sterowaniu. Hiszpański operator Red Eléctrica potrzebował kilkunastu godzin, aby przywrócić pełną sprawność sieci, a straty ekonomiczne szacowano na setki milionów euro. Dla analityków zajmujących się bezpieczeństwem infrastruktury ten przypadek pokazał, jak łatwo można sparaliżować funkcjonowanie państwa bez użycia broni konwencjonalnej. W kontekście napiętej sytuacji w Europie Środkowej scenariusz celowego wywołania podobnego blackoutu przez wrogie podmioty przestał być teoretyczny.
Kolejnym istotnym wnioskiem jest zmiana postrzegania bezpieczeństwa jądrowego w samym regionie. Raport odnotowuje, że obecność rosyjskiej taktycznej broni jądrowej na Białorusi oraz wzmożenie debaty w Polsce na temat dołączenia do programu Nuclear Sharing znacząco podniosły temperaturę geopolityczną. Zjawisko to jest opisywane jako “erozja tabu nuklearnego”, gdzie broń masowego rażenia przestaje być jedynie teoretycznym straszakiem, a zaczyna być standardowym elementem bieżącego planowania obronnego w krajach, które dotychczas opierały się wyłącznie na konwencjonalnych systemach obronnych. Nuclear Sharing to mechanizm sojuszniczy, w którym państwo nieposiadające broni jądrowej, udostępnia swój teren do przechowywania i potencjalnego użycia części arsenału nuklearnego sojusznika w razie konfliktu. Obecność takiej broni na terytorium państwa czyni je automatycznie celem pierwszego uderzenia w scenariuszach wojennych, co dramatycznie podnosi stawkę.
Eksperci Bulletin of the Atomic Scientists wyrażają również głębokie zaniepokojenie rozpadem spójności politycznej Zachodu. Dla Europy Środkowej kluczowym czynnikiem ryzyka stała się niepewność co do dalszego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w gwarancje bezpieczeństwa. Raport argumentuje, że sygnały o możliwym ograniczeniu obecności wojskowej USA w Europie działają jak akcelerator zagrożeń, ponieważ zachęcają agresywne podmioty do testowania odporności państw regionu. Brak długoterminowej strategii wsparcia dla Ukrainy w 2026 roku został wskazany jako element krytyczny, który może trwale zmienić układ sił na korzyść państw autorytarnych.
Ostatnim wnioskiem dotyczącym bezpośrednio naszego regionu jest wpływ dezinformacji napędzanej przez sztuczną inteligencję na stabilność wewnętrzną państw. Europa Środkowa, ze względu na swoją historię i położenie geopolityczne, jest szczególnie podatna na działania informacyjne, mające na celu skłócenie społeczeństw. Analitycy podkreślają, że w 2026 roku zdolność do odróżnienia faktów od generowanych cyfrowo manipulacji stała się kwestią bezpieczeństwa narodowego na równi z wyposażeniem armii. To właśnie ta słabość systemów demokratycznych w obliczu nowych technologii została uznana za jeden z argumentów przemawiających za rekordowo niskim czasem osiemdziesięciu sześciu sekund do północy.
Lekcje dla zarządzania ryzykiem operacyjnym
Aktualna ocena Zegara Zagłady ma bezpośrednie skutki dla praktyki zarządzania ryzykiem w organizacjach, szczególnie dla operatorów infrastruktury krytycznej. Analiza procesów, które doprowadziły do obecnego stanu, pokazuje kilka uniwersalnych mechanizmów istotnych również w kontekście biznesowym.
Pierwszym z nich jest zjawisko stopniowej erozji zabezpieczeń. Historia kontroli zbrojeń pokazuje, jak system oparty na transparentności i wzajemnej weryfikacji może ulec całkowitemu rozpadowi przez szereg pozornie małych zaniedbań i rezygnacji z kolejnych mechanizmów kontrolnych. Dla organizacji zarządzających infrastrukturą krytyczną oznacza to konieczność utrzymywania obok formalnych procedur bezpieczeństwa, także kultury organizacyjnej, która nie toleruje stopniowego obniżania standardów. Certyfikaty bezpieczeństwa, podobnie jak traktaty międzynarodowe, nie gwarantują rzeczywistej ochrony, jeśli nie zapewnimy skutecznej egzekucji wymagań, systematycznej weryfikacji i aktualizacji w obliczu zmieniających się zagrożeń.
Drugi mechanizm to odroczenie skutków w czasie. W przypadku klimatu obserwujemy sytuację, gdzie skutki dzisiejszych działań będą widoczne za wiele lat, a obecne problemy są wynikiem zaniedbań sprzed dekad. Podobny mechanizm działa w zarządzaniu ryzykiem cyberbezpieczeństwa i bezpieczeństwem łańcucha dostaw. Decyzje o wyborze dostawców infrastruktury IT, standardach bezpieczeństwa czy architekturze sieci podejmowane dziś będą determinować odporność organizacji na zagrożenia za pięć czy dziesięć lat. Jednocześnie obecne podatności są często wynikiem wyborów dokonanych przed laty, kiedy skala zagrożeń była inna.
Trzecim istotnym wnioskiem jest nowa kategoria ryzyka związana z technologiami, które organizacje wdrażają dla poprawy wydajności, ale które mogą zostać wykorzystane przeciwko nim. Narzędzia AI stanowią szczególnie wyraźny przykład tego zjawiska. System analizy kodu wprowadzony dla usprawnienia procesu deweloperskiego może równie dobrze służyć atakującym do identyfikacji podatności w infrastrukturze tej samej organizacji. Model językowy wdrożony do obsługi klientów może być wykorzystany do generowania spersonalizowanych kampanii phishingowych.

Tradycyjna należyta staranność przy wyborze dostawców, oparta na weryfikacji certyfikatów i audytach zgodności, nie wychwytuje tego rodzaju zagrożeń. Dostawca może posiadać wszystkie wymagane certyfikaty bezpieczeństwa, ale sama technologia nadal pozostaje potencjalnym narzędziem ataku. Doświadczenia z zagrożeniami biologicznymi wspomaganymi przez AI pokazują skalę problemu - modele zaprojektowane do przyspieszenia badań farmaceutycznych okazały się równie skuteczne w projektowaniu szkodliwych substancji. Dla organizacji wdrażających nowe technologie oznacza to konieczność analizy wykraczającej poza prostą ocenę zgodności dostawcy. Kluczowe staje się pytanie, w jaki sposób wprowadzane narzędzie może być wykorzystane przez przeciwnika, który uzyska do niego dostęp lub będzie miał możliwość jego zastosowania w scenariuszach ataku i w jaki sposób dostawca przygotowuje się na taki scenariusz.
Możliwość cofnięcia wskazówek
Historia Zegara Zagłady pokazuje, że proces narastania zagrożeń nie jest nieodwracalny. Wskazówki cofano już wielokrotnie, a najbardziej dramatyczny ruch wstecz nastąpił właśnie w 1991 roku. Analiza tamtego sukcesu pozwala zidentyfikować warunki, które musiałyby zostać spełnione, aby ponownie oddalić świat od symbolicznej północy.
Podstawowym czynnikiem było przywrócenie transparentności w relacjach między mocarstwami. Traktat START I nie tylko ograniczał liczbę głowic, ale przede wszystkim wprowadzał szczegółowe mechanizmy weryfikacji, które pozwalały stronom na wzajemne zaufanie. Eksperci podkreślają, że podobne mechanizmy musiałyby dziś objąć również Chiny, co czyni wyzwanie znacznie bardziej skomplikowanym niż w epoce dwubiegunowej i tym trudniejszym do wdrożenia. Współczesny układ trójbiegunowy wymaga wypracowania zupełnie nowych formatów rozmów i procedur weryfikacyjnych, które musiałyby uwzględniać różnice w strategii i technologii między trzema mocarstwami.
W obszarze klimatu cofnięcie wskazówek wymagałoby realnej, a nie tylko deklaratywnej, transformacji energetycznej oraz potwierdzenia skuteczności działań dostosowawczych. Społeczność naukowa jest zgodna, że samo ograniczenie emisji nie wystarczy. Konieczne są również inwestycje w technologie wychwytywania i magazynowania dwutlenku węgla oraz mechanizmy wspierające przystsowanie regionów najbardziej narażonych na skutki zmian. Bez tego klimat będzie nadal funkcjonował jako czynnik wzmacniający ryzyko, destabilizując coraz większe obszary świata.
Równie skomplikowanym wyzwaniem, jak zapewnienie transparentności odnośnie do posiadanych arsenałów broni jądrowej i głowic średniego zasięgu, jest wypracowanie międzynarodowych ram prawnych dla technologii AI. Różnice w podejściu do regulacji między USA, Unią Europejską a Chinami sprawiają, że osiągnięcie globalnego konsensusu jest trudne. Jednocześnie tempo rozwoju technologii przewyższa możliwości legislacyjne większości państw. Eksperci sugerują, że bardziej realistycznym podejściem może być skupienie się na konkretnych zastosowaniach AI uznanych za szczególnie niebezpieczne, takich jak autonomiczne systemy bojowe czy narzędzia służące do projektowania broni biologicznej, niż próba kompleksowej regulacji całej dziedziny.
Wnioski dla strategii odporności
Ustawienie Zegara Zagłady na osiemdziesiąt sześć sekund przed północą należy traktować jako rzetelną ocenę prawdopodobieństwa wystąpienia zdarzeń o skali globalnej, na które obecne struktury zarządzania międzynarodowego nie są w pełni przygotowane. Dla organizacji odpowiedzialnych za infrastrukturę krytyczną w Polsce i Europie Środkowej oznacza to konieczność budowania wielopoziomej odporności, która uwzględnia nie tylko tradycyjne zagrożenia, ale także nowe kategorie ryzyka związane z wojną hybrydową i zagrożeniami technologicznymi.
Stabilizacja sytuacji globalnej wymagałaby powrotu do polityki opartej na przewidywalności, odnowienia traktatów rozbrojeniowych oraz realnej koordynacji działań w zakresie bezpieczeństwa technologicznego i klimatycznego. Historia pokazuje, że nawet w najbardziej napiętych momentach zimnej wojny dialog techniczny między ekspertami obu stron pozwalał na utrzymanie minimalnej stabilności. Dzisiejszy świat potrzebuje odbudowy takich kanałów komunikacji, które pozwoliłyby na zarządzanie kryzysami zanim eskalują do poziomu nieodwracalnego.
Dla polskich organizacji działających w sektorach objętych regulacjami NIS2 i DORA obecny moment jest przypomnieniem, że inwestycje w cyberbezpieczeństwo i ciągłość działania nie są jedynie wymogiem compliance, ale elementem szerszej strategii odporności na zagrożenia systemowe. Doświadczenia z iberyjskiego blackoutu pokazują, jak krytyczna jest zdolność do szybkiego przywrócenia działania systemów oraz przygotowanie scenariuszy awaryjnych uwzględniających współzależności między różnymi domenami infrastruktury.






